Sesje klientów

22-23.02.2018
Bardzo ważne dni, na które mam wrażenie, czekałam całe życie… wizyty u p. Małgosi. Zobaczyłam coś na co bardzo długo czekałam. Jestem miłością.

W sumie były trzy sesje.

Podczas pierwszej zostałam oczyszczona z bytów, które na mnie „siedziały”.
Podczas drugiej zaczęło się dziać… Były różne wizje… Ja jako kobieta szamanka – piękna stara kobieta o indiańskich rysach, która tańczyła wirując jakby była w transie, a dookoła niej po turecku siedzieli mężczyźni i kobiety. Oni też byli w transie – ona ich w niego wprowadzała. Cudowna, piękna kobieta – szamanka, która potrafi uzdrawiać. Rysy indiańskie, długie czarne włosy, długa kolorowa, zwiewna spódnica. Widziałam też jak jest w swoim wigwamie – za nią jest rodząca kobieta, a ona przyjmowała potrzebujących uzdrowienia.

Druga wizja to kobieta lekarz, Indie, uzdrawiałam, a właściwie leczyłam, głównie dzieci. Zarządzałam całą placówką-to były misje.

W trzeciej wizji zobaczyłam siebie na plaży, w ciepłym kraju. Tańczyłam na plaży. Wirowałam. Weszłam do morza. Zaczęłam pływać. Cudowna, krystalicznie czysta woda. Wokół mnie tylko cisza i spokój. I małe kolorowe rybki. Kiedy stałam na dnie one pływały dookoła. Swobodnie mogłam spacerować po dnie. Niesamowity, wręcz nie do opisania spokój i relax… Tak wyglądała druga sesja.

Po wyjściu od Pani Małgosi przez 3 godziny byłam jak w stanie euforii… Jak to uczucie zaczęło mijać zauważyłam, że zaczęło mi towarzyszyć 12 kobiet, były one za moim prawym ramieniem. Wiedziałam, że to kobiety z mojego rodu. Czułam od nich niesamowite wsparcie. Wyglądały jakby chciały mi powiedzieć… w końcu… dzieje się… na ich twarzach było widać uczucie ulgi, jakby czekały na ten moment już długo.

Na trzeciej sesji dowiedziałam się od nich czego oczekują – chciały, żebym poszła w ich ślady, żebym zaczęła pracować z energią. Podczas sesji zbliżyły się do mnie i ofiarowały mi kulę całą wypełnioną niesamowicie jasnym światłem – biało-żółte światło z delikatnymi refleksami różowymi i niebieskimi. Trzymała ją w ręku przewodniczka. Ja weszłam do kuli i usiadłam po turecku. Wszystkie kobiety usiadły dookoła mnie i czekały. Byłam w tej energii .Byłam w tym niesamowitym świetle i powoli wypełniałam się nim – to ja stawałam się światłem.

Leżąc na kozetce czułam jak cała drżę i nie mogę tego opanować. Czułam jak niesamowicie silna jest ta energia. Było mi tak dobrze. Po dłuższej chwili wyszłam z kuli. Stałam. Kobiety stały wokół mnie i patrzyły z ogromnym uczuciem wypełniającej ich ulgi. Mimo tego, że nic nie mówiły, ja czułam powtarzające się słowa „stało się , teraz się wypełnia, w końcu się stało”. Po chwili zaczęły się wycofywać i z powrotem były za moim prawym ramieniem.

Pojawił się ktoś jeszcze… za moim lewym ramieniem pojawił się mężczyzna – wysoki, z czarnymi włosami, silny mężczyzna. on będzie moim wsparciem, żeby energia nie poszła w złą stronę, on będzie mnie chronił i ostrzegał. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje, bo raz był mężczyzną, którego opisałam wcześniej, a za chwilę niskim staruszkiem o siwych włosach i bardzo promienistej twarzy, wręcz promieniującej energią. Dopiero po chwili, gdy podszedł do przodu, zrozumiałam, że mężczyzn jest dwóch, a tylko obrazy mi się nakładały. Wiem, że ten starszy mężczyzna też mi pomoże – będzie przy mnie, gdy go poproszę, będzie mi pomagał, gdy będę potrzebowała wsparcia. Wiem, że to on wyznaczył mi opiekunów, którzy będę przy mnie przez cały czas – dwanaście kobiet za prawym ramieniem i mężczyznę za lewym. Ten starszy mężczyzna, mam wrażenie, że opiekuje się wszystkim i wszystkimi, jakby całym światem. Kobiety cały czas stoją, jakby w gotowości. Czuję od nich takie wszechogarniające wsparcie, czasem podchodzą bliżej, zwłaszcza przewodniczka i kładzie mi rękę na ramieniu.

Mężczyzna natomiast na ogół siedzi na krześle, czasem wstaje, wiem, że to są chwile, gdy zła energia jest blisko. O dziwo, kiedy siedzi, to widać za krzesłem jak długie ma skrzydła.
Przez moment miałam jeszcze jedną wizję, z przyszłości. U mnie w sypialni uzdrawiałam kogoś. Trzymałam ręce nad nim. Kiedy weszłam głębiej do pokoju, to zobaczyłam, że razem ze mną jest moich 12 opiekunek. Po zakończonym uzdrawianiu podeszły do mnie i zaczęły mnie głaskać od czubka głowy do poniżej ud. Przekazywały mi energię.

W innej wizji zobaczyłam siebie na miejscu Pani Małgosi, jak pochylam się nad jakąś inną kobietą. i uzdrawiam.

Od tamtej pory czuję cały czas ogromne wsparcie kobiet z mojego rodu. Cudownych, silnych, potrafiących uzdrawiać kobiet. Czuję siłę tego mężczyzny obok siebie. Wiem, że cała masa pracy i nauki przede mną i bardzo się na to cieszę.

Jeszcze jedno, po operacji, którą miałam 15 listopada 2017 roku, kiedy jako znieczulenie była narkoza, miałam cały czas bardzo dziwne uczucie, najpierw bardzo szybkiego starzenia, wręcz widziałam w lustrze jak z dnia na dzień się starzeję, a później jakby część mnie już przeżyła tę teraźniejszość, w której jestem i ta część strasznie chciała przyspieszyć to życie, tak żebym w końcu mogła odetchnąć i zacząć żyć tu i teraz. Od wizyty u Pani Małgosi to minęło. Czuję, że całą ja żyję tu i teraz.

Nie wiem jak Pani dziękować za to wszystko co otrzymałam podczas tych dwóch dni. Mam wrażenie, że całe dotychczasowe życie na to czekałam. Tak dużo dzieje się teraz w moim życiu, że sama nie wiem od czego zacząć na pewno pracuję nad sobą. Widzę jak mam coraz mocniejszą intuicję i jakie ciekawe rzeczy, ludzi i wydarzenia przyciągam. Jakby coś się we mnie odblokowało. Pozdrawiam serdecznie. Mam nadzieję, że nie pisałam zbyt chaotycznie, ale tak wiele chciałabym Pani opowiedzieć i za tak wiele podziękować…

Jeszcze raz pozdrawiam i ściskam. Kasia O.